O twórczości Wiesława Markowskiego

Autoportret czyśćcowy

Sztuka Wiesława Markowskiego już za życia twórcy miała swoich gorących admiratorów, pobudzała wyobraźnię wielu, zwłaszcza młodych malarzy, inspirowała literatów; wysoko oceniano ją w kręgu znających się na rzeczy. Mimo, iż od śmierci gdańskiego artysty upłynęło już ćwierć wieku, czas nie odejmuje jego dziełom dawnego blasku, nie rozmywa utajonego w nich piękna, nie osłabia też siły wewnętrznych znaczeń. On, który swą najdojrzalszą twórczość umieszcza¸ w ciemnej strefie przemijania , ze znaków śmierci czyniąc najczytelniejszy alfabet prezentowanej wizji świata, w jakiś sekretny sposób swoją sztuką właśnie na przemijanie uodpornił. Może stało się tu tak, jak w przypadku Adriana Leverkühna ze znanej powieści Tomasza Manna, której wpływ na najważniejsze obrazy Markowskiego jest zresztą bardzo widoczny, gdzie tytułowemu bohaterowi z pełną świadomością trzeba było zaprosić do swojego wnętrza wszelką ostateczność, aby przez jej działanie wydobyć z siebie piękno, które ja przewyższa? Czasami wydaje się, że cała twórczość tego artysty to zaklinanie śmierci, wchodzenie w jego mroczną rzeczywistość, aby wydrzeć, wykraść utajnione w niej znaki , a ze znakami jego potęgę i zużytkować ją w tym, co dla niego najważniejsze : w strefie zamierzonego arcydzieła.
     
Właśnie w intrygująco ciemnym kręgu Faustowskiego przymierza śmierci, wieczności i piękna daje się usytuować większość emblematów i symboli zapieniających malarski świat Markowskiego: nagrobne medaliony, przeżarte pleśnią konterfekty przodków, portery trumienne, sylwetki alchemików i kurtyzan, postaci zastygłe z kapłańskim gestem pożegnania. Tak częste u niego płaszczyzny zimnych błękitów lub krwawosinej czerwieni tworzą znakomite tło dla aranżacji owych tajemnych figur i związanych z nim znaczeń. Tym jednakże co organizuje owe przedstawienia w większą całość oraz przenosi ich sens poza wymiar czysto magicznego oddziaływania (i co dzisiaj zresztą sprawia nam największą satysfakcję) jest jednak czysto artystycznej natury: to malarstwo traktowane jako swego rodzaju najbardziej zobowiązujące poszukiwanie, już teraz przez barwę i kształt udostępnianej nam prawdy wieczności; prawdy żywej głównie poprzez oryginalność mocowania się twórcy z kolorem. Markowski całym swym dziełem, w tym również jego meandrami oraz ewolucją, udowadnia, iż najpierw trzeba być malarzem, a dopiero potem - użytkownikiem sekretnych walor - w zastosowanej symboliki.
    
Uzasadnienie dla swej koncepcji sztuki i życia szuka¸ Markowski zarówno w przestrzeni bliższej oraz dalszej tradycji, jak na obszarze swojej żarliwie przeżywanej współczesności. Na jednym obrazie spotkał się mogą u niego: pamięć reguł rządzących renesansowym portretem i żywe doświadczenia dwudziestowiecznego koloryzmu. W jednej przestrzeni potrafi skupić i twórczo wyzyskać kompozycyjno-emblematyczne walory sztuki średniowiecznej oraz najbardziej wyszukane efekty nowoczesnego malarstwa materii. Surowa ekonomia geometrycznego abstrakcjonizmu bywa przezeń stosowna do ożywienia najlepszych cech gdańskiego portretu z okresu siedemnastowiecznej świetności. Na wielu obrazach sarmacki barok wdaje się w ożywcze dialogi z protestancką, północnoeuropejską powściągliwością, a ikoniczno-teologiczna tradycja Bizancjum spotyka się z mimetyczną sztuką Zachodu. Zwłaszcza ta ostania sprawa zdaje się wiele rozstrzygać w plastycznym świecie Markowskiego, ukazując jak w po malarsku mądrym dialogu twórczo odnowiona może być prawda teologii i prawda historii, które w ostateczności budują dynamiczną poruszającą wyobraźnię estetyki eschatologicznych przeczuć współczesnego człowieka.
      
Markowski to, co najbardziej rozstrzygające dla życia i sztuki sytuuje w jakiejś tajemnej strefie przejściowej, w której walczą ze sobą: piekło i niebo, świętość i upadek, cnota i grzech, piękno oraz brzydota. Prawd« o swojej epoce, o swoim człowieku, umieszcza¸ ten artysta w swoistym czyśćcu egzystencjalnym i estetycznym, którym była dla niego sztuka. W owym purgatorium to, co doczesne kontaktuje si« z tym, co pośmiertne, tworząc jednocześnie rzeczywistość trzecią: ziemską i pozaziemską zarazem, gdzie spotykają się w ludziach i walczą ze sobą siły boskie oraz szatańskie. Z tego też między innymi wzglądu Markowski ze swoim malarstwem wydaje si« dziś jednym z najbardziej konsekwentnych manichejczyk w dziejach polskiej sztuki. To co najważniejsze w jego pracach, dzieje się na planie nieokreśloności, która jest, jak wspomniałem, najpierw malarska , a dopiero potem sekretna. Markowski potrafi w nich połączyć wielkie znawstwo plastycznych efektów z głęboką, wielopoziomową introspekcją. Pozostawi¸ dzieło otwarte, ciągle przyciągające swą niewygasłą¸ żarliwością i niedocieczonymi sensami, żywe i prowokujące w swej malarskiej niezależności.

Kazimierz Nowosielski

CIĄG DALSZY

 


MARKOWSKI  l  GALERIA  l  O TWÓRCZOŚCI   |  KONTAKT
Copyright  ©  2004-2012  Michał Rółkowski